Przejdź do treści

IV Niedziela Adwentu

    Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Czyli z czym? Czekamy na narodziny Jezusa. Czyli na co? Na karpia. Na choinkę. Trochę poważniej: na chwilę „świętego spokoju”. Na chwilę pobycia z bliskimi. A może na chwilę pobycia z Jezusem? Na przyjście tego, który gładzi moje grzechy. Który je odpuszcza. Żaden człowiek tego nie może. Przychodzi ten, który chce zgładzić moje grzechy, nieprawości, nieuczciwości, z których może nawet ja sam nie zdaje sobie sprawy.

    Ewangelia ukazuje nam dziś Józefa którego Bóg wybrał. Józef ma swój sposób na znalezienie wyjścia ze skomplikowanej sytuacji. Maryja jest brzemienna, a on nawet z nią jeszcze nie zamieszkał. My też mamy swoje sposoby, swoje strategie na rozwiązywanie problemów. Każdy z nas. Okazuje się jednak, że wiele z nich jeszcze bardziej nas pogrąża. Nasze różne uwikłania, uzależnienia – sposoby na odczucie ulgi, zadowolenia, poczucie „świętego spokoju”. Choćby przez chwilę. Jesteśmy gotowi dać za to bardzo dużo. Przekreślamy, choćby na chwilę, nasze zasady, wartości, to w co wierzymy i poddajemy się temu czy innemu, a potem, gdy powraca myślenie, żałujemy, a może nawet sobie dowalamy.

    Po pierwsze trzeba usłyszeć Boga. W tym przypadku Józef jest przyparty do ściany. Przezywa rozterki, może nawet jakiś kryzys, choć ewangelia milczy na ten temat, pomimo swojej „ciemnej nocy” Józef słucha Boga. Po drugie mam postawić granice swojemu lękowi. Zobacz: może jest jakiś irracjonalny lęk, który latami trzyma nas w szachu. Powraca i powraca. Nie daje się wywalić z głowy. Mam takie, wielu ludzi je ma. Może już próbowałeś różnych sposobów. Czasem pomagają, czasem nie. Bóg proponuje rozwiązanie, które moglibyśmy nazwać: wyjść poza dotychczasowy schemat myślowy. Poza swój utarty sposób radzenia sobie. Mówi do Józefa: wejdź w kryzys. Nie uciekaj przed tą sytuacją. Nie kombinuj po swojemu. Ja Cię poprowadzę.

    Co zrobił Józef? Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie. Miał odwagę posłuchać Boga i pójść za Jego słowem. W świetle dzisiejszej Ewangelii jaki schemat myślowy, byś zmienił który sprawia, że poza chwilową ulgą dalej pozostajesz z nierozwiązanymi problemami, a na dodatek z niechęcią do siebie, którą być może dajesz bardziej odczuć innym? Do czego Ciebie dziś zaprasza Bóg?

    Przejdź do treści